| Jesen 1941.
A kada brod se borio – na jarbolu sam sjedio, Kada tijelo dogori, ostaće oči – I grom će se sručiti s neba kao jabuka, Uzmite tada spomenike i bacite ih kao kamen Jer u zagrljaju mrtvih spavali smo, i znate već profil A oči mi prokopajte i valjajte ih dalje oktobar 1941.g |
Jesień 41 r.
A kiedy okręt walczył – siedziałem na maszcie, Gdy ciało się dopali, pozostaną oczy — I grom się stoczy z nieba jak jabłko, a deszcz jak stado kruków będzie rzekę Wtedy weźcie pomniki i rzućcie jak kamień
Żeśmy w objęciach trupów spali, to już znacie śmierci profil zastygły i ostry jak nóż. A oczy mi wydrzyjcie i potoczcie dalej październik 1941 r. |
| Samoubilačka noć
Ta noć bez oproštaja, noć bez zvijezda, noć bez pokreta. Nemoćan sam kao leptir, leptir oštricom proboden. Oči će zatvoriti povratke u život kao vrata,
3. oktobra ’40.g. |
Noc samobójcza
Ta noc bez pożegnania, noc bez gwiazd, noc bez ruchu. – już wszystko jedno. Oczy zamkną odwroty w życie jak drzwi, 3 październik 40 r |
| Teologija
To ti si, udarcima gromova tutnjao To ti si, iz ruku svojih kao orkan I zastajao si u pogromskim tutnjevima, Ma šta li si, kad u svjetlu prigušenom oktobar (41.g.) |
Teologia
To ty ciosami piorunów huczałeś To ty ciskałeś z dłoni jak orkan I zastygałeś w pogromów zgiełk Czymże ty jesteś, gdy w świetle przygasł październik [41 r] |
| Jesenja šetnja pjesnika
Ježiju K. V.* Drveće, kao crvene glave barbara oktobar 41. g. *Ježi Kamil Vajntraub (Jerzy Kamil Weintraub, 1916-1943) bio je poljski pjesnik, publicista i porevodilac jevrejskog porijekla. Jedan od najboljih prijatelja i književnih uzora Kšištofa Bačinjkog. Umire u Varšavskom getu 1943. Njegov simbolični grob nalazi se na katoličkoj parceli varšavskog grobla Povonzki. |
Jesienny spacer poetów
Jerzemu K. W. Drzewa jak rude łby barbarzyńców
październik 41 r |
| Magija
Vlati dima se kroje u grifone, figure i konje Tada kroz prazan ram portreta izlazi I tako, u suhom bljesku iskri raste ružičasti luk grudi čvrsto savijenih, usta raspetih ko školjka, dugački listovi kapaka. Tada iz glave njegove u daljinu odbačene, istaču se oči kao suze, u kojima vidi se okrenuta, slika sve manja; i plače: „O, zla sestro!“
15. oktobar 1941. g. |
Magia
Dym układa się w gryfy, postaci i konie Wtedy przez pustą ramę portretu wychodzi Więc w suchym blasku iskier rośnie łuk różowy piersi wygiętych twardo, |
| Parabola
Majci Bog se nasmiješio – i tada zemlja nastade, slična Po njoj cijede se polako života zrele kapljice, A pjesma najtiše od ptica u meke se magle pretvara Tad šume k morima prilaze i polažu kose na vode, Svjetlost prorijeva zemlju, a zemlja joj bljesak grli; Životinje se uvlače u kore, a iz kora život klija, I tad sve boje postoje, svaka drukčija od ine, I zabrinu Bog se od svoga djela nepojmljenja, jer i iz teških nakovanja gorskih plameni izdanci nikli, a gromovi, zgrčeni naporom, skovali crne misli, dok ne iskrsnu pod nebom kovan, od buke bijele iz I tada osmjehnu se Bog – umorno zasnu, usta mu (dn 14. XI. 1941. g.) |
Przypowieść
Matce Pan Bóg uśmiechnął się i wtedy powstała ziemia, podobna do Po niej powoli się sączą zwierząt dojrzałe krople wstępując z A śpiew najcichszego z ptaków zamienia się w miękki obłoki Więc knieje do mórz przychodzą i kładą włosy na Światło przenika do ziemi, a ziemia blask przygarnia; bory wrastają w powietrze, powietrze od lasów – czarne. Zwierzęta wnikają w korę, a kora porasta życie i niewidzialne, w przestrzeni, wiruje ziemi odbicie. Wtedy są wszystkie kolory, każdy od innych różny, które są wszystkie te same pod szklaną kopułą próżni. I zafrasował się Bóg, że sam swych dzieł nie ogarnie, więc cisza złożyła się w fałdy, a światło stało się czarne i z ciężkich kowadeł gór rosły łodygi ogniste, a gromy w wysiłku kuły zmarszczone w groźnym namyśle, aż się wykrzesał z kuźni pod niebo od huku białe z chmur i ziemi ulany – człowiek ciemny i mały. Teraz uśmiechnął się Bóg i we śnie znużony oniemiał, i do dziś błądzi wśród grozy człowiek ciemny jak ziemia. dn. 14. XI. 1941 r. |
| Zimska balada
Bakren oblak grmi, A od snijega – skupa s konjem – Tada srebrnaste šume, (Zima 41. g.) |
Ballada zimowa
Chmura z miedzi uderza, A od śniegu – wraz z koniem – (Zima 41 r.) |
Priredio i preveo Marko Bačanović